Menu

Licznik odwiedzin

Naszą witrynę przegląda teraz 13 gości 

Ankieta

Koszulka szkolna
 


Włochy kwiecien 2007 PDF Drukuj Email
środa, 26 stycznia 2011 18:44

W dniach 11-18 kwietnia 2007 roku grupa ośmiu uczniów naszej szkoły wraz z opiekunami przeżyła niezapomniane chwile we Włoszech.


Uczniowie ci to: Agata Lis i Agnieszka Piątek z klasy 1d, Ewelina Karczewska i Patrycja Grzelczak z 2e oraz Aleksandra Dybich, Aleksandra Wicek, Karol Kućmierz i Maciej Strugała z 3d.
Opiekunami grupy były panie Agnieszka Paciej-Motyl i Joanna Napora-Ćmachowska.

W małej miejscowości Nonantola, koło Modeny, odbył się Międzynarodowy Festiwal Filmowy, w którym wzięły udział grupy młodzieżowe miast partnerskich krajów należących do Unii Europejskiej. W tym roku były to: Sosnowiec, Les Mureaux, Idar Oberstain i goszcząca Nonantola. Założenia festiwalu są proste. Każda z grup ma za zadanie zaprezentowanie filmu ambitnego i niezależnego reżysera, który stawia pierwsze kroki na płaszczyźnie ojczystej kinematografii. Następnie przybyłe grupy oddają głos na film, który podobał im się najbardziej, a reżyser wytypowanego do pierwszej nagrody, dostaje kwotę pieniężną na rozwój i dalszą pracę.
Nasza polska grupa, przedstawiła zgromadzonej publiczności film Magdaleny Piekorz pt. "Pręgi", a także krótką prezentację naszej szkoły i miasta. Mieliśmy także szansę obejrzeć film prezentowany przez grupę niemiecką ("Das Leben der Anderen"), francuską ("La jungle"), a także włoską ("Le conseguenze dell`amore"). Następnie do środy miało trwać oddawanie głosów (każda grupa miała oddać dwa wg własnego uznania). Wygrał film prezentowany przez Niemcy.
Ponadto, młodzież ze wszystkich grup została podzielona na trzy międzynarodowe, 6 - 7 osobowe zespoły, których zadaniem było nakręcenie 4 minutowego filmu. W ten sposób pięć dni upłynęło nam na współpracy, realizacji nałożonego na nas zadania, a także na dobrej zabawie. Każdy z zespołów miał do sfilmowania inny gatunek filmowy: komedię sentymentalną, horror i science-fiction, w których należało użyć maski lekarskiej, kostek do gry oraz zdania włoskiego ("Tutto questo non e ancora sufficiente") brzmiącego w polskim tłumaczeniu: "To wszystko nie jest jeszcze wystarczające."
Nasze filmy miały wziąć udział w osobnym konkursie filmowym, prowadzonym przez Włochów równolegle, niestety nie zakwalifikowały się, gdyż włoska komisja uznała je za mało dobre i brak profesjonalizmu. Oczywiście wyróżniono tylko filmy grup włoskich, bo przecież należy propagować dokonania własnej młodzieży, a nie cudzej, czyż nie?

Pomijając fakt "idealnej" organizacji imprezy kończącej festiwal, w czasie której potraktowano nasze grupy jak piąte koło u wozu, całość wyjazdu będziemy wspominać z przyjemnością.
Sam Festiwal to jednak nie tylko możliwość ukazania zdolności rodzimych artystów, lecz szansa na poznanie kultury i obyczajów innych narodowości, co niejednokrotnie prowadziło do dziwnych i zabawnych sytuacji.
Poznaliśmy zwyczaje włoskie, bazujące na ciągłej sjeście, braku pośpiechu i szaleństwach za kierownicą. Dzięki temu nasze posiłki składające się z pasty, pasty i... pasty, trwały często do ponad dwóch godzin. Lody były w kształcie róż, rozpływały się w ustach, przesycone słodyczą. Niestety nie mieliśmy okazji spróbować tradycyjnej pizzy włoskiej, bowiem... wszelkie pizzerie były zamknięte (mimo przepisowych godzin otwarcia) ze względu na nieprzejmowanie się przestrzeganiem czasu. Dodatkowym atutem były potrawy przepełnione sosami octowymi, których zapach drażnił nasze nozdrza i półsurowe frytki. Niewątpliwie doświadczyliśmy uroków włoskiej kuchni.
Rewelacyjnie bawiliśmy się też w trakcie obserwacji prób parkowania i wyjazdu z parkingu naszego kierowcy, który nie dośc, że nie widział, gdzie jechał, to dodatkowo ciągle wgniatał błotniki okolicznym samochodom.
Rzesze sędziwych Włochów, gwizdających i cmokających na kobiecą część delegacji, obserwujących z zachwytem w oczach, stanowiły także urozmaicenie wypadu.
Mieliśmy także możliwość odwiedzenia włoskiej szkoły artystycznej (Art Venturi), w której klasy były otwarte na ościerz w czasie lekcji, młodzież mogła pisać po ścianach, nie było nauczycieli i biurek dla nich. Byliśmy także w muzeum Ferrari, co stało się okazją do poznania historii marki i ujrzenia na własne oczy rozwoju modeli na przestrzeni lat.
Ponadto delegacja niemiecka zaszczyciła nas nowinkami historycznymi, zmieniającymi całe oblicze II wojny światowej, co prowokuje nas do refleksji nad skutecznością niemieckiego systemu edukacji. Między innymi dowiedziliśmy się, że Mikołaj Kopernik był sławnym Niemcem.

Mieliśmy także szereg miłych spotkań z naszą delegacją sosnowiecką, w skład której wchodzili: pełnomocnik prezydenta ds. kultury i współpracy międzynarodowej - wiceprezydent Mateusz Rykała, radny Maciej Adamiec, a także panie z działu współpracy międzynarodowej mgr Barbara Siwiec, wspomagająca nas językowo (j. francuski i włoski) i mgr Edyta Wykurz (j. angielski). Zaprosili nas na pyszne lody, w trakcie których mieliśmy możliwość porozmawiania o filmach, pasjach, a także planach na życie. Owocem spotkań jest patronat Urzędu Miasta (wydział ds. kultury) nad naszym filmowym stowarzyszeniem Schism.